KOSZMAR POWIELKANOCNY czyli szczere aż do bólu wyznania przedsiębiorców zatrzymanych przez CBŚ.

Poniżej publikujemy wyznania naszych kolegów z Cieszyna, zatrzymanych przez CBŚ trzy tygodnie po emisji programu "Blisko ludzi" mówiącym o bandyctwie skarbowym w Polsce. Postanowienie wydał Prokurator Tomasz Piekarski - Niepokonani 2012 zapamiętają to nazwisko i sposoby działania.

Szczere i szokujące aż do bólu. Polscy przedsiębiorcy nie wierzą, że takie rzeczy są możliwe póki sami tego nie doświadczą. Czy tam ma już być? Nie, musimy zrobić wszystko żeby w końcu było normalne !

Emil DAWID – emeryt, zarządzający firmą DAGRA Sp. J. z upoważnienia synów – Dariusza i Grzegorza – właścicieli firmy. ZATRZYMANIE przez CBŚ

Jest 29 marca 2016r., wtorek po Świętach Wielkanocnych. Zawsze po weekendzie wcześniej wstaję i wcześniej jadę do firmy. I tak od 26 lat ( w sumie przez 58 lat życia zawodowego). Jestem w łazience, a tu dzwonek. Pomyślałem o „menelach”, ale oni krążą raczej wieczorem, a o tej porze chyba śpią. Dla pewności zaglądam przez szybę w drzwiach i oczom nie wierzę! Był jeszcze półmrok, ale zobaczyłem  przed domem 3 samochody i chmarę ludzi. Przez domofon zostałem poinformowany, że są z CBŚ i muszą wejść do domu celem przeszukania i zatrzymania. Od razu przypomniała mi się sprawa Barbary Blidy, z tą tylko różnicą, że ja nie miałem broni w łazience…

REFLEKSJE o zatrzymaniu i areszcie

Wręczanie – o tak wczesnej porze i to zaraz po Świętach – decyzji o zatrzymaniu i przeszukaniu graniczy z barbarzyństwem. To są bolszewickie metody, stosowane przez UB, a teraz przez dzisiaj rządzących. Czyżby w ramach „dobrej zmiany” , a może „dobrej nowiny” ? Stosowanie terroru wobec uczciwych obywateli i rzetelnych przedsiębiorców ma się w naszym kraju całkiem dobrze. Dzisiejszej władzy, reprezentowanej w takich sprawach przez Prokuratora, nie wystarczy wezwanie do stawienia się w prokuraturze. To musi mieć charakter demonstracji siły!  U mnie było 9-ciu funkcjonariuszy, po 3-ch na jednego (ponieważ  zatrzymani zostali także moi synowie, jako właściciele firmy DAGRA). Byłem pilnowany bardziej, niż jakiś terrorysta! Bez przerwy było przy mnie 2-ch lub 3-ch funkcjonariuszy.

Skierowanie takiego potencjału na jednego uczciwego przedsiębiorcę świadczy o tym, jak władza tych przedsiębiorców traktuje. Na „dzień dobry” jesteś w tym kraju oszustem, przestępcą i bandytą. Takie traktowanie uczciwych obywateli, prowadzących działalność gospodarczą, pozwala prawdziwym przestępcom i bandytom spać spokojnie, bo na ich ściganie brakuje już funkcjonariuszy, a poza tym ryzyko byłoby znacznie większe.

Jeżeli chodzi o przetrzymywanie w areszcie (Komenda Policji w Bielsku-Białej), to warunki w jakich się to odbywa, urągają wszelkim standardom i prawom człowieka. Można je chyba porównać tylko do warunków panujących w schroniskach dla bezdomnych psów.

PRZESŁUCHANIE i ZARZUTY

Prawdziwym szokiem było jednak uzasadnienie do „Postanowienia o przedstawieniu zarzutów”. To, że zostałem „przestępcą” mieści się w ogólnym sposobie traktowania przedsiębiorców. Natomiast absurdalność zarzutów jest tak niewyobrażalna, że w trakcie ich przedstawiania zacząłem się śmiać do rozpuku (choć do śmiechu wcale mi nie było). Przesłuchujący pomyśleli chyba, że zwariowałem. Prokurator był wielce zdziwiony, że jednak nie zwariowałem, natomiast w całości odrzuciłem postawione mi zarzuty.

Potraktowanie przez prokuratorów, że działalność firmy DAGRA była fikcją, a przepływy bankowe, czyli zapłaty były pozorne, kompromitują działania CBŚ oraz Prokuratury. Wypada w tym miejscu powiedzieć, że firma DAGRA działa w branży metali  od 26 lat . Posiada własną nieruchomość (ok. 9 000 m²), hale magazynowo-produkcyjne, wyposażone w suwnice, maszyny, urządzenia, środki transportu oraz „żywą” załogę w liczbie 15 do 20 osób. Każdy, średnio inteligentny człowiek, zrozumie od razu, że dla uprawiania fikcji nie jest potrzebny taki potencjał produkcyjny ani  koszty ponoszone z tego tytułu. Każdy, tylko nie prokurator.

Zarzuty fikcyjnych działań pod moim adresem oraz przeciwko moim synom – właścicielom firmy, zostały stworzone w oparciu o chore założenia, że nie ma uczciwych przedsiębiorców.

Po dwóch dniach przesłuchań i wyjaśnień prokurator stwierdził, że i tak mi nie wierzy. Synowi – Grzegorzowi – też powiedział, że mu nie wierzy, bo jest za dobrze przygotowany ! Można to skomentować krótko; nie spełniliśmy jego oczekiwań, a zarzuty budowane w oparciu o fałszywe założenia legły w gruzach. Aby jednak nie było wątpliwości „kto tu rządzi”, prokurator okręgowy w Gliwicach wydał postanowienie o oddaniu nas pod dozór policji. Jak bardzo groźni przestępcy musimy meldować się trzy razy w tygodniu w Komisariacie Policji w Ustroniu. Wszyscy, czyli Emil Dawid, Dariusz Dawid i Grzegorz Dawid. Do tego jeszcze poręczenie majątkowe w łącznej kwocie 220 tys. zł oraz zakaz opuszczania kraju! Jak na 76-letniego emeryta, to całkiem niezłe „wyróżnienie”.

W areszcie spędziliśmy dwa dni (oczywiście każdy osobno, spotkaliśmy się dopiero w domu). Nie wiadomo, jak długo by to trwało, gdyby nie pomoc Stowarzyszenia NIEPOKONANI2012, które uruchomiło niezwłocznie „system  ratunkowy”. Powierzyli sprawę adwokatowi, którego interwencja umożliwiła nam opuszczenie tego okropnego miejsca, jakim był areszt i wyjść na wolność. Do swoich Rodzin i do firmy.

REFLEKSJI ciąg dalszy

Uszczelnianie systemu podatkowego metodą niszczenia firm i ludzi jest wyjątkowo perfidne. Przytoczę tu niegdysiejsze okropne hasło „dobry żyd, to martwy żyd”. To jest jakaś analogia do naszej sytuacji Czyżby rządzącym chodziło o unicestwienie przedsiębiorców? Nic tylko pogratulować . Bo to się dzieje za ich wiedzą i przyzwoleniem i to pod hasłem dobrej zmiany. Aż strach się bać!

System niszczenia uczciwych i rzetelnych przedsiębiorców rządzący opanowali do perfekcji. Zamiast zwrotu Vat – kontrola podatkowa, po kilku miesiącach – kontrola skarbowa. Kolejna faza, to zajęcie całej dokumentacji przez CBŚ, żeby pozbawić podatnika możliwości obrony. A na koniec prokurator. A Sądy Administracyjne, które powinny stać na straży przestrzegania prawa,  sprzyjają fiskusowi i bardzo często akceptują jego bezprawne i niekonstytucyjne praktyki. Przykład Trybunału Konstytucyjnego pokazuje, że tu w kraju nie ma co liczyć na jakąkolwiek sprawiedliwość, że jedynym obrońcą mogą okazać się instytucje unijne. Stwierdzenie rządzących, że wszelkie brudy należy prać we własnym domu już nie działa, gdyż każda praczka wie, że w brudnej wodzie niczego już się nie wypierze.

P.S. Jeżeli chodzi o syna Grzegorza, to będąc młodym uczciwym i rzetelnym przedsiębiorcą, nie znajduje słów, które mogłyby wyrazić jego oburzenie. A słowa, które cisną się na usta nie nadają się do powtórzenia. Po prostu „jedna wielka banda”.

*******************************************************************************************************

Dariusz DAWID, lat 50, współwłaściciel rodzinnej firmy DAGRA., dwadzieścia sześć lat w branży handlu wyrobami hutniczymi ZATRZYMANIE przez CBŚ

29 marca 2016r. wtorek, dzień po Świętach Wielkanocnych, godzina  ok. 6-tej rano, w miejscu zamieszkania czyli w Ustroniu zostaję wyrwany ze snu. Mój Ojciec budzi mnie, że jacyś panowie z CBŚ przyjechali. Półprzytomny, rozespany widzę 9-ciu ludzi po cywilnemu.  Facet podsuwa mi do podpisu jakieś papiery, chyba z dziesięć podpisów i pyta, czy chcę zadzwonić do obrońcy. K…a mać, do jakiego obrońcy?? Przecież ani ja, ani nikt z mojej rodziny nie ma i nie potrzebował nigdy żadnego obrońcy. Próbuję się skupić o co chodzi w tych papierach. Jak czytam o jakiejś zorganizowanej grupie przestępczej, do której podobno należę i rzekomo ukradłem jakieś 15 mln złotych, to szlag mnie o mało nie trafił na miejscu, bo to Urząd Skarbowy w Cieszynie jest winien naszej firmie około 4 mln. Mówię do gościa:  „Panie, weź nie Pan walnij w łeb, bo chyba mi się to wszystko śni !!”

Zakuli mnie w kajdanki i w towarzystwie trzech policjantów z CBŚ zawieźli do Prokuratury w Gliwicach.

Przesłuchiwano mnie przez dwa dni, zadając dziesiątki pytań, z których znaczna część się powtarzała co któryś  raz. W jakim celu? Chyba, żeby przyłapać człowieka na jakimś kłamstwie lub plątaniu się w zeznaniach ?

REFLEKSJE  już po wyjściu z aresztu.

Urząd Skarbowy w Cieszynie od 2013roku stale i systematycznie okrada naszą firmę, a jest kwiecień 2016r. Uzbierało się tego już blisko 4 mln złotych. Oczywiście chodzi o zwrot różnicy podatku Vat. Temat tak banalny i prosty jak towar, którym handlujemy od 26-ciu lat urasta do rangi problemu i potrafi wykończyć /dosłownie/ nawet tak starą firmę jak nasza. Kontrole z US, kontrole z UKS, a do tego jeszcze CBŚ i Prokuratura.

Wszystkie te instytucje robią wszystko, byle tylko nie zwrócić podatku Vat, czyli pieniędzy naszej firmy, które zostały zapłacone naszym dostawcom. Po prostu, w biały dzień, przy pomocy pseudoprawa i to jeszcze naciąganego, firma nasza została okradziona i systematycznie doprowadzana do ruiny.

Naczelnik urzędu skarbowego - w rozmowie – traktuje nas „starych przedsiębiorców” jak  „chłopców z ulicy” mówiąc np.:

„ ja bym wam oddał Vat, ale gdzie was będę potem szukał?”, albo

„teraz zajmie się wami UKS, albo idźcie sobie do sądu”

APEL !

Ja, niżej podpisany Dariusz DAWID lat 50, prowadzący działalność gospodarczą w rodzinnej firmie DAGRA od 1990 roku, apeluję do młodych ludzi w wieku ok. 20 lat, że jeśli marzy się Wam własna firma w tym kraju, to najpierw przyjdźcie do mnie na rozmowę, potem idźcie do psychologa, następnie do psychiatry, później znowu do mnie. Dowiecie się ode mnie co Was czeka:

- walka, walka i jeszcze raz walka z konkurencją, z nieuczciwymi kontrahentami, którzy mogą Wam nie zapłacić za towar, z ludźmi, itd., ale to jeszcze nic.

- będziecie w tym kraju obywatelami 2-ej lub 3-ej kategorii, NIPem, płatnikie, podatnikiem, których się non stop doi, jak mleczną krowę,

- dla armii urzędników US, UKS, ZUS  będziecie zawsze złodziejami, czy też oszustami podatkowymi,

- pogubicie się w gąszczu przepisów, nakazów, decyzji, wszelakich procedur i pułapek fiskalnych,

- w razie kłopotów z wszelkiego rodzaju urzędami, nie liczcie za bardzo na sądy administracyjne, które często zamiast bronić obywatela, bronią systemu.

Nikt Wam nie pomoĹźe!

Czekają Was nerwy, permanentny stres, choroby., na końcu wielce prawdopodobny zawał. Jeśli dożyjecie 60-tki, to macie „fuksa”, a i tak wcześniej, czy później to Państwo doprowadzi Was do ruiny i skończycie w więzieniu albo w domu wariatów.

CZY NA PEWNO JESZCZE CHCECIE MIEĆ WŁASNĄ FIRMĘ W TYM KRAJU ????

*******************************************************************************************************

Grzegorz Dawid - lat 42, prowadzący działalność gospodarczą od 16 roku życia czyli od 1990r., współwłaściciel rodzinnej firmy „DAGRA”, która od samego początku zajmuje się handlem wyrobami hutniczymi.

ZATRZYMANIE PRZEZ CBŚ

29 marca 2016r. wtorek po Świętach Wielkanocnych, około godz. 7 rano leżę jeszcze w łóżku, ponieważ od tygodnia nie mogę wyleczyć się z infekcji wirusowej, którą z przedszkola „przyniósł” mój syn. Gorączka 39st., pomimo zażywania lekarstw nie chce ustąpić. Święta Wielkanocne niestety przeleżałem w łóżku. W pewnym momencie dzwoni domofon, moja partnerka Monika podnosi słuchawkę, a tam funkcjonariusze CBŚ każą otwierać drzwi.

Na pytanie: o co chodzi?, mówią tylko żeby otworzyć drzwi, więc jako osoba normalna  i uczciwa wpuszcza ich do środka w liczbie 3 funkcjonariuszy. Na ponowne pytanie: o co chodzi?, funkcjonariusz CBŚ pyta się: czy jest tu Grzegorz Dawid? Monika ponawia pytanie: ale o co chodzi?, a pan z CBŚ znowu: czy jest tu Grzegorz Dawid? Monika lekko zdenerwowana odpowiada: tak, jest – wskazując palcem na mojego sześcioletniego syna Grzegorza, który siedzi przed telewizorem, ogląda bajkę i pije poranne kakao. W tym momencie jeden z funkcjonariuszy CBŚ mówi: „ja p ...le, ale wtopa”. Słysząc jakieś zamieszanie w przedpokoju wychodzę z sypialni, a państwo z CBŚ właściwie już kierują się do wyjścia.

 Później dowiaduję się od babci mojego syna, że kilka minut po 6 rano CBŚ szuka mnie u niej, z tą  tylko różnica, że mój syn często przebywa u swojej babci i jest tam zameldowany, a ja bywam tam raz w miesiącu. Więc tak naprawdę CBŚ przyszło do niej po mojego sześcioletniego syna. Babcia chłopaka mimo zdezorientowania nie wpuszcza funkcjonariuszy do środka. Dobrze , że CBŚ nie r…ło drzwi do jej mieszkania i nie obezwładniło ją – 70 letnią kobietę oraz prababcię mojego syna, która ma lat 90 – bo byłby znowu „gorący temat” dla mediów. Takie super służby i nawet nie potrafią sprawdzić nr pesel „wielkiego przestępcy”, jakim podobno jestem.

Gdybym wyszedł pół minuty później z sypialni, CBŚ wróciłoby do swojej komendy z niczym. Ale jako normalny i uczciwy facet dopytuję się raz jeszcze: o co chodzi?, bo też nazywam się Grzegorz Dawid. Po wyjaśnieniu tej amatorszczyzny w wykonaniu CBŚ, w końcu wręczają mi jakieś postanowienie o przeszukaniu i zatrzymaniu, w celu przymusowego doprowadzenia do Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Pytają się czy w miejscu zamieszkania przechowuję jakąś dokumentację firmową. Lekko wk…ny , odpowiadam: a skąd ją mam do cholery wziąć, skoro wy wzięliście całą dokumentację za okres trzech lat w marcu 2015r. z biur i archiwum mojej firmy w Cieszynie. Czytam dalej to postanowienie, a w uzasadnieniu pisze, że zachodzi obawa, że mogę się ukrywać i bezprawnie utrudniać postępowanie karne. Konieczne jest zatem przeszukanie, wykrycie, przymusowe doprowadzenie podejrzanego do prokuratora.

Przebywanie we własnym mieszkaniu, wśród bliskich o 7 rano to jest ukrywanie się i bezprawne utrudnianie postępowanie karnego? No nie – k…a to jest jakiś ponury żart.

Z tego całego cyrku, żal mi tylko mojego syna, który to wszystko widział i później dopytywał się mamy, dlaczego tata musiał iść z tymi panami.

W ostatnim momencie przed zabraniem mnie z domu, dałem Monice telefon do pana Adama Gizickiego ze STOWARZYSZENIA NIEPOKONANI 2012, żeby poinformowała go, że zostałem zatrzymany przez CBŚ i jest to zemsta służb skarbowych za mój występ w programie TVN 24 „Blisko ludzi” z 5 marca 2016r.

Później przewieziono mnie Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, gdzie prokurator wręczył mi listę zarzutów, które były tak kuriozalne, że aż się roześmiałem. Wyczytałem z nich, że uczestniczyłem w zorganizowanej grupie przestępczej, która oprócz Polski działała nawet w Szwajcarii i na Cyprze ( k…a nawet nigdy nie byłem w Szwajcarii i na Cyprze! ).

Czytam listę z nazwiskami tej grupy – ponad 180 nazwisk , z czego znam dwa nazwiska – właścicieli dwóch firm, z którymi handluję. Później czytam, że przez 3 lata wszystko co robiła moja firma, to była jedna wielka fikcja, czyli fikcyjne zakupy, fikcyjna sprzedaż, fikcyjne deklaracje VAT i pozorny przepływ środków finansowych na kontach bankowych -  myślę sobie: k…a jak można w dobie dzisiejszej techniki, elektroniki i systemów zabezpieczeń przeprowadzać pozorne transakcje bankowe w jakimkolwiek banku na świecie.

Czytam dalej, że wyłudziłem od Naczelnika U. S. w Cieszynie 16 mln. VAT-u – do k…wy nędzy, przecież to ten Naczelnik od ponad 2 lat nie oddał nam 4 mln. nadpłaconego podatku VAT. Dalej czytam, że swoimi działaniami okradłem skarb państwa na kwotę prawie 50 mln. – mówię do prokuratora, że moja firma nie ma nawet rocznych przychodów w tej kwocie -  jest to kolejna bzdura w tych zarzutach.

Dalej czytam, że materiał dowodowy w postaci zeznań świadków wysoce uprawdopodobnił fakt, iż dokonałem tych przestępstw. Czytam dwukrotnie nazwiska tych świadków, ponad 400 osób, pamięć mam dość dobrą, ale nie znam żadnego nazwiska – k…a skąd są ci ludzie ? Co mają wspólnego z moją firmą?

To wszystko to są jakieś mega jaja powielkanocne. PRZESŁUCHANIE DZIEŃ I

Przesłuchanie trwało ok. 12 godz., dziesiątki pytań, nieraz tak niedorzecznych, że poważnie zastanawiałem się kto mógł takie idiotyzmy sformułować. Przytoczę chyba najlepsze z nich:

 „ czy kiedykolwiek widziałem towar, którym handlowałem?”

Po przesłuchaniu nocleg w „hotelu” na koszt państwa. Trzymali mnie w jakieś piwnicy, w której było cholernie zimno, łóżko zbite z blatów drewnianych, małe okienko tak zakratowane, że mucha miałaby problem przelecieć,  blado trupie światło przez cała noc.

O warunkach sanitarnych lepiej nie pisać. Myślę sobie – k…a super - podróże w czasie są jednak możliwe, udało mi się przenieść o jakieś sześćdziesiąt parę lat do przeszłości, bo cela w której mnie trzymali wyglądała jak z filmów o terrorze stalinowskim.

 DZIEŃ II Rano „obfite” śniadanie na koszt państwa – jedna sucha kromka starego chleba, druga kromka posmarowana wątpliwej jakości serem topionym i pięciocentymetrowy serdelek o takim zapachu, że chyba bezpański pies by się tego nie tknął. Przesłuchanie bardzo krótkie – tylko 7 godz., znowu dziesiątki pytań, co któreś powtarzające się, ale jakoś na drugi dzień na pytania z dnia poprzedniego odpowiadałem tak samo, co wywoływało zdziwienie u przesłuchujących. „Na deser” prokurator daje mi postanowienie o oddaniu pod dozór policji 3 razy w tygodniu, zastosowaniu poręczenia majątkowego oraz zakazu opuszczania kraju. Na do widzenia prokurator oświadcza mi, że i tak mi nie wierzy, i że jestem za dobrze przygotowany. Myślę sobie -  k…a do czego mam być dobrze przygotowany? REFLEKSJE „PO”

 Wszystko zaczyna się układać w jedna logiczną całość. Trzeci rok Naczelnik U. S. w Cieszynie próbuje zrobić wszystko, żeby nie oddać nam naszych pieniędzy ok. 4 mln. Przez 3 lata grzebiąc w naszych papierach, papierach naszych dostawców i odbiorców nie potrafili nam nic udowodnić. Tylko ciągle przedłuża kontrole, których jest kilka. Traktuje nas jak gówno, czemu dał dowód na spotkaniu w czerwcu 2014r., mówiąc: „ ja bym panom wypłacił  pieniądze ale gdzie potem panów będę szukał”.

W międzyczasie  ktoś z U. S. w Cieszynie „puszcza farbę”, że wśród ich szefostwa jest jedna osoba bardzo nam nie przyjazna, i że jedna z tych osób wzięła dużą łapówkę od naszej konkurencji aby nas zmiażdżyć. Kolejne działania U. S. to maksymalne zdyskredytowanie naszej firmy w oczach naszych dostawców i odbiorców poprzez notoryczne kontrolowanie ich firm choćby dokonali z nami 1 transakcji w miesiącu. Naczelnik U. S. chce mieć  jakiś argument w ręce przeciwko nam, więc zostaje uruchomiona cała machina UKS – CBŚ – PROKURATURA, żeby zrobić z nas wielkich przestępców i totalnie nas zniszczyć.

Niestety po raz kolejny sprawdza się schemat, że jeżeli państwo polskie ma  zwrócić przedsiębiorcy jakiekolwiek pieniądze to woli zrobić z niego oszusta, wyłudzacza, przestępcę i zabrać mu resztę pieniędzy, które posiada. A na koniec go zmieść z powierzchni ziemi!

P.S.

Parę dni temu w „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł na temat wyłudzeń VAT-u. Sprawę prowadzi dobrze mi już znana Prokuratura Okręgowa w Gliwicach – wartość wyłudzeń ponad 2 mld PLN. Już współczuję uczciwym przedsiębiorcom takim jak my, jak będą ich mielić tryby US -UKS – CBŚ – PROKURATURA, bo patrząc na nasz przypadek, to zarzuty wobec dziesiątków lub nawet setek przedsiębiorców będą wyssane z palca.  Ale bilans będzie musiał się zgadzać, więc wiele porządnych firm zostanie wyssanych jak te wydmuszki wielkanocne.

A Naczelnik U. S. i jego słudzy na pewno skasują wysokie nagrody za swoją ciężką i uczciwą pracę  – w końcu wytyczne, że kontrole mają się kończyć decyzjami wymiarowymi do czegoś obligują tą armię wspaniałych i przyjaznych nam – przedsiębiorcom – ludzi.

*******************************************************************************************************

Lucyna KRAWCZYK - pracownik DAGRA Sp. J. od 1992 roku. DZIEŃ ZATRZYMANIA

Wtorek 29 marca 2016 roku. Dzień, jak co dzień, z tym że rano nie było Szefa – Pana Emila-co się praktycznie nie zdarza. To było niepokojące, ale może się spóźni. Pan Emil bowiem, jako emeryt, działa z upoważnienia swoich synów – Dariusza i Grzegorza - właścicieli tej firmy, a praca i firma jest dla niego całym życiem.

 Potrzebna była jednak jakaś pilna decyzja, więc próbuję się kontaktować telefonicznie, a tu słyszę „abonent niedostępny”, może rozładowała się komórka. Czekamy.

Około godziny 9-tej, może kilka minut po, telefon do mnie: CBŚ informuje mnie, że Pan Emil Dawid został zatrzymany. DLACZEGO ?? O CO CHODZI??  ..” w związku z prowadzonym dochodzeniem”. Nic więcej się nie dowiedziałam.

Próbuję skontaktować się z właścicielem – Panem Grzegorzem – ale w słuchawce to samo „abonent niedostępny”.

W ciągu dnia dowiedziałam się, że właściciele także zostali zatrzymani.

PANIKA !! Po dwóch dniach zostali zwolnieni, dzięki pomocy Stowarzyszenia NIEPOKONANI 2012. WŁASNE REFLEKSJE.

Gdy później dowiedziałam się o co zostali oskarżeni, to byłam i jestem do tej pory ZDRUZOTANA, bo to jest tak nieprawdopodobne, że trudne do uwierzenia.

Mogę sobie tylko wyobrazić, choć z trudem, jak mogą się czuć moi pracodawcy.

Pracuję  w tej firmie prawie od początku (od 1992r.). Dobrze mi się pracuje, gdyż hołdowano tu zasadom, które mnie też są bliskie: praworządność, uczciwość, solidność i rzetelność.

Na co dzień mogłam obserwować jak powoli budowali własną firmę i pozycję na rynku. Dzięki właśnie wspomnianym  zasadom, zdobywali uznanie i zaufanie kontrahentów;  w swoim czasie mieliśmy opinię rzetelnej firmy. Właściciele dbali o to, aby zawsze na czas wywiązywać się z wszelkich zobowiązań , czy to wobec Państwa, czy też wobec kontrahentów i pracowników.

Cały czas powoli rozbudowywali bazę firmy, inwestując w hale magazynowo-produkcyjne, środki transportu, maszyny i urządzenia, poszerzali zakres działalności.

Z czasem, z racji na nasze położenie (bliskość południowej granicy), „odważyliśmy” się na handel wewnątrzwspólnotowy, między innymi dlatego, że coraz częściej kupowali u nas zwykli konsumenci z Czech i Słowacji.

Wtedy, ze względu na zwrot Vat, nieuniknione stały się kontrole z U.S. Zawsze byliśmy jednak spokojni, bowiem każda transakcja, jakiej dokonywaliśmy, była rzeczywista i rzetelna. Każda dostawa towaru była najpierw sprawdzana, ważona i opisana przez pracowników magazynowych, następnie weryfikowana przez pracowników biura pod względem zgodności z zamówieniami i dokumentami dostawców. Podobnie przy sprzedaży: załadunek – raport – weryfikacja – faktura.

Szefowie bardzo dbali, aby wszystkie procedury były przestrzegane. Podobnie, w możliwy i dostępny dla przedsiębiorców sposób, sprawdzaliśmy swoich bezpośrednich kontrahentów w zakresie, o jakim mówi ustawa o Vat ( przede wszystkim, czy są istniejącymi, zarejestrowanymi podatnikami Vat).

Zarzuty prokuratury, że „w zmowie i w porozumieniu sporządzali faktury, wprowadzali je do ewidencji i deklaracji” wywołały u mnie szok, z którego do tej pory nie mogę się otrząsnąć. (Tak nawiasem , chciałoby się powiedzieć, że w zmowie i w porozumieniu, to działa Naczelnik US, UKS i Prokuratura!)

Takie zarzuty, to również kwestionowanie naszego – pracowników – wysiłku w rzetelne i staranne dokumentowanie wszelkich operacji gospodarczych przeprowadzanych w tej firmie. Począwszy od pracowników magazynowych, poprzez kierowców, handlowców, po księgowość.  Poza tym Szefowie musieliby być chyba idiotami, aby zatrudniać tylu pracowników, skoro rzekomo  wszystko było fikcją.

To wszystko nie mieści się w mojej głowie. Sądziłam, że straszne stalinowskie czasy odeszły do historii na zawsze. Okazuje się, że nie! Zasada „dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie” obowiązuje nadal w urzędach  i prokuraturze. Urzędniczy terror trwa,  podobno w „demokratycznym państwie prawa” , i  ma się coraz lepiej.

W tym kraju najlepiej nic nie robić i nic nie mieć. W każdej bowiem chwili Państwo może Cię pozbawić wszystkiego: mienia, wolności, dobrego imienia, a może nawet życia (słyszy się o takich przypadkach, gdy pognębieni przez urzędników przedsiębiorcy, nie wytrzymywali psychicznie i odbierali sobie życie). Nadal obowiązuje „prawo dżungli”, czyli prawo silniejszego. Tym silniejszym jest oczywiście Państwo z armią bezrefleksyjnych urzędników, zadających ciosy „na oślep”, które trafiają  w uczciwych przedsiębiorców, którzy - nie spodziewając się niczego – nie potrafią się przed ciosem uchronić.

Jak można kogoś tak ciężko oskarżyć  bez dowodów ! Stwierdzenie, że cała działalność firmy była fikcją nie ma żadnego pokrycia w istniejącej dokumentacji magazynowej i finansowo-księgowej. Chyba, że „zabezpieczenie” całej dokumentacji firmy, która została zabrana ponad rok temu, podczas zmasowanego „nalotu” urzędników UKS  wraz z CBŚ, ma służyć pozbawieniu podatnika możliwości jakiejkolwiek obrony. Może też być dowolnie zmanipulowana. Stawiane zarzuty o fikcyjnym działaniu firmy wskazują właśnie na taką praktykę. Takie stawianie sprawy, że wszystko co  robiliśmy było fikcją, sprawia wrażenie, że jest jakimś celowym działaniem. Jest to sposób na ograbienie przedsiębiorcy ze wszystkiego i totalne zniszczenie firmy  W jakim celu się to robi?  Z pewnością  dla propagandy.

W wywiadach medialnych  urzędnicy fiskusa i  prokuratorzy chwalą się bowiem „sukcesami” w walce z oszustwami podatkowymi. Jeżeli ta walka tak wygląda, jak w przypadku  moich pracodawców, to ZACZYNAM SIĘ  BAĆ!

To wszystko mnie przerasta i przeraża. Na koniec przytoczę słowa profesora Bartoszewskiego, który pytał: „czy opłaca się być uczciwym?” i odpowiadał: „nie opłaca się, ale warto”.

Po tym wszystkim, co się wydarzyło, ja powiem: nie opłaca się i nie warto”. Jest też inne powiedzenie: „prawda  obroni się sama”. Niestety, nie w tym kraju. Firma nasza dogorywa i nie wiadomo czy będzie czas i komu bronić tej prawdy.

BEZNADZIEJA!1

Świat moich wartości się zawalił, a poczucie bezradności narasta. Wystarczy oglądać niektóre programy telewizyjne, np.: „Państwo w państwie” Polsatu lub „Blisko ludzi” w TVN24. Tyle ludzkich krzywd wyrządzonych przez urzędników państwowych! Nikogo to jednak nie wzrusza i nikt nie ponosi za to odpowiedzialności! To jest przerażające. Czeka nas ponura przyszłość.

Czasami żałuję, że – zapowiadany na 2012 rok – koniec świata, nie nastąpił. Chociaż… nastąpił KONIEC ŚWIATA MOICH WARTOŚCI.

Link do programu: TVN 24 Blisko Ludzi

Grzegorz Dawid TVN24Emil Dawid TVN24Niepokonani TVN 24

©2019 Stowarzyszenie NIEPOKONANI 2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.